
Lipiec/Sierpień 2025 ISSN 1731-5069 nr 7/8 (299/300)
Pismo rzymskokatolickiej parafii p.w. św. Elżbiety w Warszawie-Powsinie
Ewangelia, którą odczytujemy w dniu dzisiejszego Święta (Mt 10, 37-42) może nas nieco zaskakiwać. Pan Jezus mówi: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien”. Na pierwszy rzut oka wydaje się jakby Chrystus sam sobie przeczył. Przecież uczył miłości do rodziców, do rodziny, do bliźnich. Dlaczego więc stawia siebie na pierwszym miejscu?

Jezus nie chce nikomu zabierać miłości do rodziców, do dzieci, do innych ludzi... On chce jedynie tę miłość uporządkować.
Wyobraźmy sobie koło od roweru. Wszystkie szprychy biegną do jednego punktu – do środka. Gdy uszkodzi się oś – szprychy się wykrzywiają i koło ulega wypaczeniu. Ale gdy są dobrze połączone z centrum, całe koło jest mocne i stabilne. Podobnie jest z naszym życiem. Gdy w centrum naszego życia znajduje się Chrystus, wtedy lepiej kochamy męża, żonę, dzieci, rodziców i przyjaciół. Możemy to porównać do planety, która krąży wokół słońca. Poprzez chrzest św. zostaliśmy wprowadzeni „na orbitę” – krążymy wokół Słońca Sprawiedliwości – Jezusa Chrystusa, który daje nam życie i jest źródłem prawdziwej, ofiarnej miłości. Święty Augustyn mówił: „Jeżeli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym miejscu”. Znamy doskonale te słowa. Nie chodzi więc o to, by kochać rodzinę mniej, ale by Boga kochać najbardziej. Bo to On jest źródłem wszelkich zdrowych relacji między ludzkich, opartych na miłości i sprawiedliwości…
Przez pewien czas na frontonie jednej ze świątyń warszawskich widniał napis: „Kto traci Boga – traci wszystko”. W tym zdaniu kryje się głęboka prawda. Gdyby nasza ziemia, na skutek jakiejś katastrofy zeszła ze swej orbity, oderwała się od słońca i poleciała w bezkresną czeluść kosmosu – to byłby koniec. W życiu człowieka oderwanie się od Boga jako centrum zazwyczaj kończy się analogiczną śmiercią przeżywaną w świecie ducha.
Bóg zatem pragnie wprowadzać porządek miłości w chaos naszego życia, także społecznego. I udziela się nam nie tylko poprzez modlitwę, sakramenty święte, ale także poprzez nasz udział w kulturze i tradycji narodu.
Tradycja, kultura – to jest swoisty „humus”, na którym może rosnąć i rozwijać się nasze człowieczeństwo.
W tym świętym miejscu – w sanktuarium Matki Bożej Tęskniącej w Powsinie, warto spojrzeć na Maryję jako na kobietę głęboko zakorzenioną w tradycji i kulturze swojego narodu. Jej człowieczeństwo, świętość „rosła” w oparciu o religijne i kulturowe zwyczaje Narodu Wybranego. To z tradycji i kultury czerpała światło Ducha Św. Nie odrzucała zwyczajów swoich ojców, ale pozwalała, aby ta tradycja doprowadzała ją do pełnego spotkania z Bogiem, tak by On był „centrum” Jej życia.
Drodzy Bracia i Siostry! W dzisiejszych czasach dużo mówi się o nowoczesności, o zmianach, postępie, o przekraczaniu granic i tworzeniu czegoś nowego. Nierzadko można odnieść wrażenie, że tradycja jest ciężarem, a przywiązanie do własnej kultury jest oznaką zacofania. Tymczasem człowiek bez korzeni, oderwany od historii, kultury i tradycji, staje się podobny do drzewa, które utraciło kontakt z ziemią, drzewa przesadzonego na skałę, drzewa, któremu podcięto korzenie i które z tego powodu usycha.
Papieże św. Jan Paweł II i Benedykt XVI wielokrotnie przypominali, że naród żyje pamięcią. Rodzina żyje pamięcią. Kościół żyje pamięcią. Maryja uczy nas szacunku do tego, co otrzymaliśmy od poprzednich pokoleń. Pomyślmy o naszych rodzicach i dziadkach. Ilu z nas nauczyło się modlitwy od mamy lub babci? Ilu zostało zaprowadzonych do kościoła za rękę przez rodziców? Przypomnijmy sobie kto składał nasze ręce do modlitwy… Naszym największym skarbem nie jest majątek pozostawiony nam przez przodków, ale wiara, kultura i tradycja przekazana zarówno nam, jak i – ufamy – następnym pokoleniom.
Maryja była córką narodu, który przez dwa tysiące lat oczekiwał Mesjasza. Dorastała w świecie modlitwy psalmami, pielgrzymek do Jerozolimy, świąt Paschy, słuchania słowa Bożego w synagodze.
Kiedy Anioł zwiastuje Jej narodzenie Zbawiciela, Maryja rozumie sens tych wydarzeń właśnie dlatego, że zna historię swojego ludu. Zna obietnice dane Abrahamowi. Zna proroctwa Izajasza. Wie, że Bóg prowadzi swój naród przez wieki. Nie odcina się od przeszłości. Nie uważa, że wszystko trzeba zaczynać od nowa.

Dorastała w rodzinie, która żyła wiarą swoich ojców. Jej rodzice: św. Joachim i Anna, jak przekazuje tradycja wspólnoty Kościoła – byli bardzo pobożni i opowiadali w domu o wielkich dziełach, które Bóg uczynił. Dlatego Maryja od dziecka znała historie Abrahama, Mojżesza i Dawida. Modliła się z rodzicami psalmami. Chodziła do świątyni. Obchodziła święta religijne Izraela. Przestrzegała Prawa Mojżeszowego.
Najpiękniej widać to w hymnie „Magnificat”. Kiedy po Zwiastowaniu wypowiada słowa uwielbienia Boga, nie tworzy nowej modlitwy. Jej pieśń jest utkana z fragmentów Pisma Świętego, które znała od dziecka. To modlitwa młodej dziewczyny, ale zarazem echo modlitw całego Izraela. Maryja modli się słowami swojej tradycji. Jej świętość nie bierze się z pogardy dla korzeni, lecz z ich twórczego przyjęcia.
Wierność tradycji i kulturze swego narodu pomagała Jej dawać pierwsze miejsce Panu Bogu, który jest źródłem istnienia, ale także Piękna, Dobra i Prawdy.
Jezus wzrastał w kulturze swojego narodu. Ewangelista Łukasz zanotował, że każdego roku Maryja i Józef pielgrzymowali do Jerozolimy na święto Paschy. To ważny szczegół. Najświętsza Rodzina pielęgnowała religijne zwyczaje swoich ojców. Jezus od dzieciństwa uczestniczył w życiu narodu. Słyszał psalmy, modlitwy i opowiadania o wielkich dziełach Boga. Bóg mógł przecież wychować swojego Syna w sposób nadzwyczajny. A jednak wybrał drogę rodziny, tradycji i wspólnoty. To przypomnienie, że w ten sposób przekazywana jest wiara, że w taki właśnie sposób Bóg udziela się ludziom, również nam.
Pewien kapłan opowiadał mi, że odwiedzał kiedyś chorego człowieka. Na ścianie wisiał stary, zniszczony obraz Matki Bożej. Kapłan zapytał: – Dlaczego nie wymieni pan tego obrazu na nowy? Starszy człowiek odpowiedział: – Proszę księdza, ten obraz wisi tutaj od ponad stu lat. Modliła się przed nim moja prababcia, potem babcia, mama i teraz ja. Kiedy na niego patrzę, wiem, skąd pochodzę i komu zawdzięczam swoją wiarę.
To nie był tylko obraz. To była historia rodziny. Tak właśnie działa tradycja. Tradycja to nie jest muzeum. Ona jest żywą pamięcią o tym, co najważniejsze.

Dzisiejsza Ewangelia przypomina, że Chrystus powinien być na pierwszym miejscu. A gdy jest na pierwszym miejscu, wtedy troszczymy się również o to, aby przekazać Go następnym pokoleniom. Można zostawić dzieciom dom, mieszkanie, ziemię, oszczędności i wykształcenie. Ale największym dziedzictwem i skarbem pozostaje wiara.
Święty Jan Paweł II mówił często, że naród żyje kulturą, a kultura żyje wartościami duchowymi. Jeżeli zniknie pamięć o Bogu, wcześniej czy później zniknie również pamięć o własnych korzeniach, a kultura będzie ulegała strasznemu spłyceniu i dehumanizacji.
Maryja pokazuje inną drogę: zachowywać w sercu to, co dobre, piękne, święte i prawdziwe, a następnie przekazywać to dalej.
Drodzy Bracia i Siostry! Maryja nie była kobietą zamkniętą w przeszłości. Była kobietą, która dzięki wierności tradycji potrafiła rozpoznać nowe działanie Boga. To ważna lekcja również dla nas. Nie chodzi o życie przeszłością, ale o życie pamięcią. Nie chodzi o zatrzymanie czasu, ale o zachowanie tego, co pomaga człowiekowi spotkać Boga.
Prośmy dziś Matkę Najświętszą, aby nasze rodziny były miejscem przekazywania wiary, modlitwy i piękna chrześcijańskiej kultury. Aby dzieci i wnuki mogły kiedyś powiedzieć: „Nauczyliśmy się kochać Boga od naszych rodziców i dziadków”. A wtedy Maryja, wierna córka Izraela i Matka Kościoła, będzie nadal prowadzić kolejne pokolenia do Chrystusa. Amen.
„Czytanki 1998 r.” wydano staraniem Parafii św. Elżbiety w Powsinie z okazji koronacji koronami papieskimi cudownego wizerunku Matki Bożej Tęskniącej. Wydano je za pozwoleniem Kurii Metropolitalnej Warszawskiej. Czytanki opracowała mgr. Hanna Kosyra-Cieślak. WP przypominają te teksty, które nadal są bardzo aktualne.

„Pióro Cię nie wypowie,
Pędzel Cię nie wyrazi,
Serce Cię nie ogarnie
najświętszy obrazie. /M. Skwarnicki/
Obraz Matki Bożej Tęskniącej z kościoła św. Elżbiety w Powsinie stanie się już wkrótce, 28.06., czwartym w Archidiecezji Warszawskiej wizerunkiem Maryi uroczyście koronowanym za zgodą Stolicy Apostolskiej. Trzy pierwsze to Matka Boża Łaskawa z kościoła księży jezuitów na Starym Mieście, Niepokalana Dziewica Różańcowa z Żółkwi znajdujące się teraz w kaplicy dominikanów na Służewie oraz Pocieszycielka Strapionych z Lewiczyna koło Grójca.

Oprócz tego na terenie archidiecezji znajduje się - poza obrazem powsińskim - co najmniej 14 obrazów jeszcze nie koronowanych, lecz słynących łaskami i gorąco czczonych przez wiernych z bliższych i dalszych okolic. Wiele z nich ma swoją wielowiekową historię, a ich cudowna obecność na trwałe zrosła się z życiem narodu. W samej Warszawie jest sześć takich sanktuariów: w kościołach świętej Anny, św. Marcina, oo. bernardynów, oo. dominikanów na Nowym Mieście, w kościele, pokarmelickim i w parafii Narodzenia Najświętszej Maryi Panny na Lesznie.


Najstarsza koronacja i zapewne pierwsza w Polsce miała miejsce w Warszawie 24 marca 1651 roku w kościele oo. pijarów na ul. Długiej, gdzie pierwotnie umieszczono przywieziony z Włoch obraz Matki Bożej Łaskawej. Był on znakiem błogosławieństwa papieża Innocentego X dla króla Jana Kazimierza. Instalację obrazu połączono z niezwykłą uroczystością - ozdobienia obrazu złotą Koroną wysadzaną drogocennymi perłami. Maryja - zatrzymująca w dłoniach pęki strzał - została ogłoszona Patronką Stolicy od czasu, gdy w 1664 roku zatrzymała grożącą miastu zarazę po uroczystej procesji, w której obnoszono ją wzdłuż murów i bram Warszawy. Ponieważ w ciągu wieków prześladowań i wynaradawiania pamięć o tej pierwszej koronacji wygasła, Stefan kardynał Wyszyński ponowił jej akt 7 października 1973 roku.


Drugi wizerunek koronowany - obecnie w kaplicy ojców dominikanów na Służewie, przybył do Warszawy aż z Żółkwi, niewielkiej miejscowości w pobliżu Lwowa, należącej do rodu Żółkiewskich, z którego pochodził słynny hetman, poległy pod Cecorą. Był on wielkim czcicielem Maryi i musiał się niejednokrotnie modlić przed Niepokalaną Dziewicą Różańcową, jak nazywano ów cudowny obraz. Modlił się też przed nim Jan III Sobieski - wnuk po matce hetmana i dziedzic Żółkwi. Obraz pochodzi z końca XVI wieku ze szkoły włoskiej i przedstawia różne przywileje Maryi: Niepokalane Poczęcie, Boże, Macierzyństwo, Królewskość. Koronacja odbyła się 6 października 1929 roku rekoronował go - podobnie jak obraz Matki Bożej Łaskawej, Prymas Polski Stefan kardynał wyszyński w 1965 roku.


Trzecie sanktuarium archidiecezji warszawskiej znajduje się w Lewiczynie, gdzie od XVII w. króluje Pani Ziemi Grójeckiej I Pocieszycielka Strapionych. Słynący łaskami obraz umieszczony jest w głównym ołtarzu drewnianym kościele z początku XVII w. Trwający nieprzerwanie kult Matki Bożej Lewiczyńskiej doprowadził do uroczystej koronacji wizerunku. Dokonał jej dnia 10 sierpnia 1975 r. Stefan Kardynał Wyszyński, prymas Polski wraz z Karolem Kardynałem Wojtyłą, metropolitą krakowskim, obecnym papieżem.
Obraz Matki Bożej Tęskniącej z Powsina wiele z poprzednimi trzema wiąże: podobnie jak tamte pędzla nieznanego autora - nosi cechy szkoły włoskiej. Zbliżony jest też czas ich powstania – XVI-XVII wiek. Obraz Matki Bożej Powsińskiej nie posiada opisanych cudów i łask, jakich tu za jego pośrednictwem doświadczali wierni. Wystarczającym dowodem są jednakże wota gromadzone wokół niego co najmniej od połowy XVII wieku i zapis w protokole wizytacji bpa Święcickiego z 1675 roku: „Imago Beatae Mariae Virginis Mirakulosa” (cudowny obraz Błogosławionej Maryi Dziewicy).

Również i do tego wizerunku Najświętszej Maryi Panny mogłyby się odnosić słowa, którymi dominikanin o. Konstanty Żukiewicz opisał dzieje obrazu żółkiewskiego:” Jak arka unosi się nad wodami potopu, które ojczyznę naszą zalewały, nie spłonął w pożarach, patrzył na nieszczęścia Jana Kazimierza i na tryumfy króla obrońcy Wiednia, był pociechą w tatarskich i kozackich na jazdach, jak również w okropnościach światowej wojny. Nikt nie pytał o jego dzieje i nikt nie spisywał dawniej jego cudów, a jednak siła niezwykła od tego wizerunku płynęła i płynie.”
Opracowała
mgr Hanna Kosyra-Cieślak.

Nie byłoby kardiologii bez serc wszelakich, a i nie byłoby serc bez krwi, którą one pompują. W naszym ziemskim życiu ludzie już dawno odkryli wartość medyczną tej niesamowitej tkanki miękkiej. Cenią ją, a krwiodawców obdarzają szczególną atencją i szacunkiem. Podobnie jest w życiu duchowym. Krew przelana na Krzyżu zbawia nas, odkupuje nasze winy, chroni i wzmacnia, jest lekarstwem dla duszy na każdy czas. Jej wartość jest niepojęta nawet dla świętych, a co dopiero dla nas maluczkich i słabych.
Kalendarz:
Przypominamy też, że od niedawna, w dni powszednie (poniedziałek-piątek) godzina 17:00-18:00 jest możliwość adoracji połączonej z różańcem.
13-06-2026 w Łagiewnikach, odbyła się coroczna ogólnopolska pielgrzymka Arcybractwa Straży Honorowej Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nasze grono w Powsinie poszerzyło się o kolejne siedem osób. Msze sprawował biskup Stanisław Salaterski, który postawił kilka istotnych pytań o stan naszej duchowości, zachęcając do rzetelnego rachunku sumienia.
W tym miesiącu proponujemy rekolekcje miesięczne pod hasłem „Akty strzeliste”. Modlitwa to skrzydła dla duszy. Gdy trudnym, a wręcz niemożliwym, wydaje się zatrzymanie i skupienie na dłuższy czas, można zmienić „dietę duchową” i posłużyć się krótkimi a częstymi aktami strzelistymi które mają też to do siebie, że przynoszą także korzyści duszom czyścowym.
Pełne omówienie proponowanego tematu można znaleźć w książce „Rok Święty członków Straży Honorowej i czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa” autorstwa siostry Marii od Najświętszego Serca, założycielki Straży Honorowej. Książkę można otrzymać (gratis) na spotkaniu organizacyjnym 14-07-2026 na plebanii po mszy wieczornej.
Zapraszamy też do dołączenia się do naszych grup na WhatsApp – zgłoszenia proszę kierować na adres mailowy [email protected] .
Piotr Kossakowski
Kontakt: www.strazhonorowa-powsin.pl , [email protected]

|
Taniec tatarski-Juliusz Kossak |
Zięć dworu
Szczęśliwą młodą parę, Marysieńkę i Jana Sobieskich pożegnaliśmy w lipcu 1665 roku.
Spełniło się marzenie naszego bohatera, poślubił swoją królewnę, która była celem jego fortun i szczęśliwości. Ale poślubiając ukochaną dwórkę królowej Ludwiki Marii związał się z dworem królewskim tak bardzo, a nieżyczliwi obdarzali go mianem „zięcia dworu.” Chcąc nie chcąc uwikłany został w politykę. Niebawem, po ślubie z rąk króla Jana Kazimierza otrzymał zasłużenie laskę marszałka wielkiego koronnego, odebraną wcześniej, zgodnie z prawem, magnatowi Lubomirskiemu, który wzniecił zbrojny bunt przeciwko królowi i jego próbom reformy państwa Po śmierci hetmana Stefana Czarneckiego dostała się Sobieskiemu buława hetmana polnego. „Zięć dworu” nie cieszył się jednak popularnością wśród szlachty. Miano mu za złe, że w czasie rokoszu Lubomirskiego, stanął po stronie króla i „trzyma z Francuzami”.
Dopiero nadchodząca burza dziejowa odmieniła spojrzenie ogółu na osobę naszego bohatera. I odmieniła jego los. Zwycięzca bitwy pod Podhajcami, zwycięzca spod Chocimia, zbawca Ojczyzny zasłużył na koronę.
W jasyr
Przypomnijmy w wielkim skrócie realia życia na kresach Rzeczpospolitej w XVII wieku. Od dawna już na tych terenach codzienność stanowiły ustawiczne wojny oraz najazdy czambułów tatarskich i tureckich. Błyskawicznie poruszający się przeciwnicy spadali na wsie i miasteczka, jak grom z jasnego nieba. Starszych i niesprawnych zabijali, młodych brali w jasyr, kobiety gwałcili, dzieci porywali. Jeńcom zakładano powrozy na szyje i poganiano nahajkami. Porwane dzieci często nie przeżywały podróży. Po najeździe z grudnia 1666 roku na drogach odwrotu Tatarów natrafiono na zwłoki prawie 500 zmarłych z zimna dzieci. Porwani w jasyr byli sprzedawani na bazarach.
„Kto nie widział owego bazaru, to niczego nie widział na świecie. Matkę odrywają tam od syna i córki, syna od ojca i brata i sprzedają ich pośród lamentu, wołania o ratunek, jęków i płaczu” - relacjonował naoczny świadek.
W imperium osmańskim niewolnicy byli wykorzystywani powszechnie. Kupieni od Tatarów mężczyźni zazwyczaj trafiali na galery. Był to ciężki los. W opinii ówczesnych równał się niemal wyrokowi śmierci.
„Przyszedłszy na galerę, widzieliśmy chrześcijaństwa kilkaset łańcuchem na nogi spętanych, u łopat siedzących po pięciu po jednej i drugiej stronie. Tak też dwóch katów na przemian z kijami albo stryczkami smarowaymi smołą chodzących a to tego to inszego po golem ciele bijących.”
Większość spośród setek tysięcy tatarskich brańców uprowadzonych na ziemiach Rzeczypospolitej pozostała w niewoli na zawsze jasyr za każdym razem brano od kilku do kilkudziesięciu tysięcy osób. W drugiej połowie XVII wieku oblicza się, że uprowadzono prawie pól miliona ludzi. Większość spośród setek tysięcy tatarskich brańców z ziem Rzeczypospolitej pozostała w niewoli na zawsze.

|
W jasyr-Antoni Piotrowski |
Po upadku Kamieńca Podolskiego i haniebnym traktacie w Buczaczu (1672 rok), chanat krymski rozpuścił mniejsze i większe podjazdy(czambuły) w głąb polskich ziem, by rabować i brać w jasyr. Hetman Sobieski zebrał niewielką, ale mobilną armię (około 3 tysięcy żołnierzy) i znienacka zaskakiwał ordyńców stosując manewry oskrzydlające.
Polacy w ciągu 9 dni przebyli prawie 450 kilometrów i kolejno rozbijali czambuły pod Krasnobrodem, pod Narolem, Komarnem (główne siły sułtana) aż wreszcie rozgromili Tatarów w bitwach pod Petranką i Kałuszem. Uwolnionych wtedy zostało prawie 45 tysięcy polskich obywateli porwanych w jasyr.
Bitwa pod Podhajcami
Był to początek legendy Sobieskiego i początek drogi po polską koronę. Bitwa pod Podhajcami była pierwszym, samodzielnym sukcesem wojskowym Jana Sobieskiego. Jesienią 1667 roku ruszyli na Rzeczpospolitą sprzymierzeni z Turkami Tatarzy, do których dołączyły kozackie oddziały pod wodzą ukraińskiego dowódcy Piotra Doroszenko. Połączone siły miały jeden cel- złupić polskie ziemie i uprowadzić jak największy jasyr.
Najeźdźcy ruszyli niczym rzeka wezbrana. Za sobą zostawiali ogień i nieprzerwaną pożogę. Jak liczna była wroga armia, która wtargnęła na ziemie polskie? Czy były to setki tysięcy pogaństwa i kozactwa wyczarowane piórem Sienkiewicza? Współczesny historyk wojskowości ocenia siły kozackie na 15 000 ludzi, tatarskie na około 16 000-18 000.Liczebność wojsk krymskich oraz oddziałów Doroszenki na około 35 tysięcy żołnierzy.

|
Powrót po napadzie Tatarów |
„Zgoła nic nie zaniedbał-wszystkie siły narodu bez różnicy stanu, języka i wiary, powołał na obronę Ojczyzny. Nie pożałował też własnych dostatków: wszystkie prawie konie z dóbr swoich i 800 ludzi wziął w „służbę hetmańską”.
Wybitny strateg, jakim był Sobieski nie podjął ryzyka wydania walnej bitwy. Wybrał inne rozwiązanie. Z pola walki tak pisał w liście do żony: Nieprzyjaciel ze wszystką potęgą idzie na wojsko. Ale mam w Panu nadzieję, że się im pomieszają szyki, kiedy dowiedzą się, że wojsko nie w kupie, i że na różne rozdzielone partie stoi przy fortecach na samej linii….
Hetman zastosował genialną taktykę. Postanowił, że uniknie walnego starcia z wrogiem a za to do walki pośle niewielkie, liczące kilkaset koni jednostki, którym zlecono wyszukiwanie i niszczenie czambułów. Rozproszonymi oddziałami nękał najeźdźców. Taktyka zdała egzamin. Tymczasem piechota uzbrojona, po raz pierwszy, w granty ręczne broniła twierdz i zameczków podolskich.
4 października stanął Sobieski pod Podhajcami. Zastąpił wrogom drogę na Lwów. Obwarował się w tutejszym zamku i przemówił do żołnierzy:
„Patrzajcie na mnie, jak będę wiódł chorągiew, a za temi chorągwiami wy, rycerze. Ja, hetman, będę przy was współtowarzysze. Dopomogą nam łaska Nieba; zwycięstwo zdobywa się męstwem nie liczbą.” Przez 17 dni nie znalazł chwili czasu, aby napisać choć parę słów do ukochanej żony. I obronił chrześcijaństwo, Rzeczpospolitą i miejscową ludność. Z niewielką garstką żołnierza powstrzymał olbrzymią falę najazdu, okropny zalew.
Biograf Jan Sobieskiego, znakomity historyk Zbigniew Wójcik podsumowując zwycięstwo wojsk polskich napisał:
„Mimo woli przypominają się tu słowa Churchilla;” jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak niewielu. ” A przede wszystkim hetmanowi polnemu koronnemu, który był mózgiem i duszą, był wszystkim w tej kampanii.”
Po Podhajcach popularność hetmana polnego rosła niemal z dnia na dzień. Stał się obiektem podziwu, wdzięczności i uznania. W ciągu stosunkowo niedługiego czasu Sobieski stał się bohaterem narodowym.
Cd w następnym numerze.
Opr. Barbara Olak
Do wiadomości Czytelników, była niegdyś w Wilanowie ulica Podhajecka, niewielka uliczka, która od lat 50.XX wieku nosi nazwę Łowcza.
Pisząc tekst korzystałam: z biografii Zygmunta Wójcika „Jan III Sobieski”
Opracowania Pawła Stachnika, ciekawostkihistoryczne.pl/2019/06/28/prawdziwe-piekło-na ziemi
Tekstu Janusza Wolińskiego, „Jan III Sobieski”, Przegląd Historyczno-Wojskowy, Warszawa 1933 r.
„Miejsca pamięci narodowej upamiętniające polski czyn niepodległościowy rozsiane są po całym świecie. Podobnie jest na terenach dzisiejszej Polski oraz w warszawskiej Dzielnicy Wilanów. Na terenie naszej dzielnicy można odnaleźć ponad trzydzieści takich miejsc. Są one znaczone tablicami pamiątkowymi, obeliskami, krzyżami czy poszczególnymi mogiłami. Jest także duża kwatera wojskowa na cmentarzu wilanowskim oraz Cmentarz Powstańców Warszawy w Powsinie. Najwięcej takich obiektów jest w naszych starych kościołach: św. Anny w Wilanowie i św. Elżbiety w Powsinie”. Niniejszy cykl opowiada o tych miejscach, przypomina ich historię oraz historię wydarzeń, z którymi są związane. Informacje te zostały zawarte również w książce „Wilanowskie miejsca pamięci”, której autorem jest Pan Krzysztof Kanabus.

Znajduje się on na cmentarzu parafialnym w Wilanowie przy alejce odchodzącej na prawo od kaplicy cmentarnej, patrząc od bramy cmentarnej.
Opisując wydarzenia z okresu Powstania Styczniowego na terenie Wilanowa i jego okolic, nie można zapomnieć o osobie Juliana Karniewskiego pochodzącego z wielce zasłużonej, dla naszej małej ojczyzny, rodziny. Karniewscy zapisali się na trwałe złotymi zgłoskami w ludzkiej pamięci i dokumentach, a także oddali wielkie zasługi dla kolejnych właścicieli Dóbr Wilanowskich – rodzin Potockich i Branickich i okolicznych mieszkańców.

Najbardziej spektakularnego czynu dokonał Julian Karniewski (20. II. 1835 – 17. I. 1899), biorąc na siebie odpowiedzialność za przerzut nielegalnego transportu broni dla powstańców styczniowych stacjonujących w lasach, należących do dóbr Augusta Potockiego. Jak głosi przekaz rodziny Karniewskich, Julian wziął na siebie całkowitą odpowiedzialność za zorganizowanie i przerzut nielegalnego transportu broni przechwyconego przez carskich kozaków. Transport ten w rzeczywistości opłacił i zorganizował hrabia August Potocki i było pewne, że konsekwencją tego czynu będzie konfiskata całego majątku hrabiego na rzecz skarbu rosyjskiego, a represje dotkną rodzinę Potockich. Mogło się skończyć tak, jak z hrabią Leonem Platerem, którego 8 czerwca 1863 r. rozstrzelano przy twierdzy w Dyneburgu (Polskie Inflanty) z wyroku sądu polowego, ustanowionego przez rosyjskich zaborców.
Dzięki zabiegom Augusta Potockiego, osadzony w warszawskiej cytadeli Julian Karniewski uniknął najgorszego. Liczył się jednak z tym, że nie uniknie Sybiru, dlatego w noc przed spodziewaną wywózką, wziął ślub ze swoją ukochana narzeczoną Cecylią z Fagońskich (1838 – 1918). Swoją drogą jak wielka musiała być miłość Cecylii, że za swoim ukochanym, nie zawahała się udać daleką i nie bezpieczną podróż. Dzięki Bogu do tego nie doszło (istnieje także wersja, że byli krótko na zesłaniu). Hrabia Potocki doceniając postawę administratora swoich dóbr i czując się wdzięcznym, jak również odpowiedzialnym za sytuację w jakiej znalazł się młody, 28 letni jego pracownik, uruchomił swoje koneksje i wziął się do załatwiania sprawy. Następny dzień przyniósł odmianę losu młodej pary. Hrabia nie pożałował złota carskim czynownikom i Karniewski pozostał w warszawskiej cytadeli, a wkrótce odzyskał również wolność. Potoccy w podzięce za bohaterski czyn, chcieli Karniewskiego obdarować ziemią leżącą naprzeciw wilanowskiego cmentarza, pomiędzy dzisiejszą ulicą Franciszka Klimczaka, a gospodarską „Pasieką”, jednak on tego daru nie przyjął. Teren ten przez długie lata zwano Karniewszczyzną. Ostatecznie młodzi Karniewscy przyjęli od Potockich folwark Kabaty, na terenie którego ich potomkowie mieszkają do dzisiejszego dnia.
Wydarzenia z czasów Powstania Styczniowego upamiętniają, stojące w pobliżu ich dworku, dwa krzyże, jeden z 1864 r. postawiony przez Juliana, drugi z 1909 r. podpisany A. F. K. (Antoni i Florentyna Kaniewscy - syn i synowa Juliana i Cecylii). Groby rodziny Karniewskich znajdują się na wilanowskim cmentarzu (przed wielu laty miał miejsce „ostatni zajazd na Wilanowie”, podczas którego Radziwiłłowie zajęli część kwater Karniewskich). Usytuowane są przy kaplicy, od strony głównego wejścia na wilanowską nekropolię. Na tym samym cmentarzu w jednym grobie spoczywają doczesne szczątki Juliana i Cecylii. Ich syn radca Antoni Karniewski (ten co postawił krzyż w 1909 r.) pełnił obowiązki wójta w Gminie Wilanów po odzyskaniu przez Polskę Niepodległości.
„Powstanie Styczniowe stanowi nadzwyczaj istotny element naszej narodowej tradycji. Jest ono przykładem niebywałego heroizmu i poświęcenia, ale także wielkich cierpień” - pisze we wstępie do artykułu „Rodzina Karniewskich upamiętnia powstańcze tradycje” wybitny varsavianista dr Lech Królikowski.
Krzysztof Kanabus
* - ponieważ w materiałach spotykam różne imiona Karniewskigo, tego który uratował Wilanów przed konfiskatą, sięgnąłem do jego metryki, którą zamieszczam: „Działo się w Willanowie dnia dwudziestego drugiego lutego tysiąc osiemset trzydziestego piątego roku o godzinie piątej wieczorem. Stawił się Franciszek Karniewski furter? przy pałacu willanowskim w Willanowie zamieszkały, lat trzydzieści jeden mający w obecności Tomasza Młochowskiego ekonoma przy folwarku willanowskim lat czterdzieści dwa i Marcina Karniewskiego obydwóch z Willanowa i okazał nam dziecię płci męskiej urodzonego w Willanowie dwudziestego lutego bieżącego roku o godzinie dziesiątej przed południem z jego małżonki Marianny z Malczyńskich lat trzydzieści mającej. Dziecięciu temu na Chrzcie Świętym w dniu dzisiejszym odbytym, nadane zostały imiona JULIAN WALENTY a rodzicami jego chrzestnymi buli wyżej wymieniony Tomasz Młochowski i Marianna Mateżyńska. Akt ten stawającemu i świadkom przeczytany przez ojca dziecięcia Karniewskiego Franciszka, wraz z obydwoma świadkami Młochowskim i Karniewskim Marcinem podpisaliśmy.
Ks. Kazimierz Markiewicz proboszcz parafii wilanowskiej”
Źródło:
Dr Lech Królikowski – „Rodzina Karniewskich upamiętnia powstańcze tradycje”
Jerzy Kasprzycki – „Folwark Kabaty”
Halina Cenglowa – „Korzenie”
Krzysztof Kanabus – „Powstanie Styczniowe – Julian Karniewski”
Tym razem polecam książkę wydawnictwa Biały Kruk pt. „Moje zakazane piosenki” autorstwa Pana Jana Pietrzaka. Jako założyciel słynnego Kabaretu pod Egidą, ten wielki artysta występuje na estradzie już od ponad 60 lat „jako nie tylko chwytający życie na gorąco przenikliwy satyryk, ale także jako pełen fantazji poeta, nieraz liryczny, nieraz dramatyczny, ale zawsze refleksyjny (…). W prezentowanym tu zbiorze 98 wierszy, szydzi z nielicznych a wierzy w siłę i niezłomność narodu. Jego patriotyzm jest tyleż wzruszający, co niepodważalny - zupełnie niezależny od koniunktury politycznej”. Prezentowana twórczość Pana Pietrzaka, naszego narodowego barda, od samego początku aż do chwili obecnej, kiedy znów próbuje się nas wynarodowić i pozbawić suwerenności, jest niezwykle potrzebna. Dlaczego?...
Otóż nasze, Polaków pragnienie, takie oczywiste i należne: „aby Polska była Polską”, w chwili obecnej wcale nie jest takie łatwe do zrealizowania. Nie jest łatwe, bo „wymaga potęgi ducha, a Jan Pietrzak ją ma!
Ufam, że ta książka, wzbogacona licznymi ilustracjami, dokumentująca życie i działalność Jana Pietrzaka u osób starszych wywoła wspomnienia a ludzi młodych pobudzi do refleksji i patriotycznego działania.
Co zrobimy z naszą wolnością? Słowa i muzyka: Jan Pietrzak
Pośród pytań, które drążą
czas ostatnich lat nerwowych,
jedno jak zła osa krąży,
dręczy skołatane głowy…
Co zrobimy z naszą wolnością?
Jaki kształt jej nadamy od jutra?
Czy rozkwitnie barwną radością,
Czy przywiędnie chora i smutna?
W marnocie sczeźnie i bałaganie,
łajdacką ręką spychana w błoto,
bezradna, chuda, niedoceniana,
poszturchiwana wszędzie sierota…
Co zrobimy z naszą wolnością,
narazimy na wstyd, na zgubę,
ośmieszymy przed publicznością
i oddamy niedźwiedzią przysługę?
To jedyny nasz dobytek
w biedzie, żalu i goryczy,
po tych latach chorowitych
jakaś szansa na przeżycie…
Co zrobimy z naszą wolnością,
Jaki los się jej przydarzy?
Czy nie wpadnie jak śliwka w kompot
w łapy głupców i geszefciarzy?
Wykorzystana przez byle kogo
Dla brudnych celów i niskich lotów,
Naszej nadziei natchniony obłok,
Bezsennych nocy bezcenny motyw…
Co zrobimy z naszą wolnością,
Amuletem, skarbem, klejnotem?
W jakim sejfie ją ukryjemy,
by zostało trochę na potem?
Co zrobimy z naszą wolnością,
By jej nie napytać biedy?
Co zrobimy z naszą wolnością,
i kiedy… kiedy!?
Teresa Gałczyńska

W pewien weekend majowy miałam okazję wybrać się na Podlasie – obszar Polski obejmujący ziemie zarówno z części obecnego województwa mazowieckiego, jak i województwa podlaskiego a także lubelskiego. Podlasie jak mówią niektórzy wzięło swą nazwę od Lachów, czyli Polaków zamieszkujących te tereny, inni twierdzą, że to obszary leżące „pod lasami”. Niezależnie od tego kto ma w tym zakresie rację, to bardzo ciekawy obszar historyczny, geograficzny, architektoniczny i kulturowy, kulinarny oraz religijny.
Podróżując przez Podlasie nie mogłam się nadziwić jaka to piękna kraina, wspaniałe lasy, wielkie rozlewiska, żółte plamy pól rzepaku wśród zielonych zbóż i spokój i śpiew ptaków lub klekot bocianów. Żyją tutaj katolicy, protestanci, prawosławni, a także muzułmanie. Warto zobaczyć Cerkiew w Trześciance, Puchłach, jedyny w Polsce Skit Prawosławny (czyli pustelnia) w Odrynkach, Grabarkę. Warto również przemierzyć Krainę Otwartych Okiennic – to głównie 3 miejscowości Puchły, Soce i Trześcianka, których domy – drewniane chałupy posiadają piękne, kolorowe zdobienia okienne, których nie znajdzie się w innych częściach Polski. Warto także zajrzeć do Drohiczyna, Mielnika i Siemiatycz. Kuchnia podlaska jest bardzo smaczna - to kuchnia ziemniaka, dziczyzny (pielmieni, zaguby, babka ziemniaczana, kiszka ziemniaczana) oraz smakowitych miodów i nalewek.

Dużo można by jeszcze pisać o pięknie Podlasia, ja jednak chciałbym opowiedzieć wam o miejscu, które może jeszcze nie jest tak turystycznie znane, ale informacje o nim przekazywane są „pocztą pantoflową” i fama dość szybko dociera do wielu i wielu to przyjeżdża, choć wydawać by się mogło, że to koniec świata. To miejsce to Milejczyce – niewielka wioska, w której stoi mały drewniany kościółek jakich wydawałoby się jest wiele na Podlasiu. A jednak to miejsce ma w sobie coś co przyciąga – pielgrzymi płyną tu szeroką ławą. W tym kościółku w sposób szczególny przywołuje pielgrzymów wizerunek Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Tu pielgrzymi modlą się, powierzają swoje troski, proszą o łaski, płaczą a potem często dziękują z radością, bo ich prośby zostały wysłuchane. W tym właśnie miejscu, przed tym obrazem dzieją się cuda trudne do zrozumienia, ludzie zdrowieją na ciele i duszy, rodziny otrzymują łaskę potomstwa, choć już stracili nadzieję, niewierzący otrzymują znaki i przemieniają swoje życie, odzyskują wiarę, otrzymują nadzieję.
Historia obrazu nie jest w pełni znana, wiadomo, że jest to prawdopodobnie najstarszy obraz przedstawiający Najświętsze Serce Pana Jezusa – prawdopodobnie powstał w XVII w. Przetrwał czasy zaborów, powstania narodowe, dwie wojny światowe, komunizm – przez lata był zasłonięty w okresie, kiedy to kościółek został przemianowany na cerkiew, ale okoliczni mieszkańcy wciąż o nim pamiętali. Jezus jest przedstawiony na obrazie z odsłoniętą piersią, na której widać czerwone, bijące serce otoczone koroną cierniową, z serca wypływają złote promienie. Chrystus odziany jest w czerwoną tunikę i okryty niebieskim płaszczem, a na ramionach trzyma zapatrzoną w Niego owieczkę. Jak się okazało obraz został obcięty od góry i od dołu, aby dopasować wizerunek do bocznego ołtarza w milejczyckim kościele.
Opisany wizerunek w dużej części zdaje się być zbieżny z wizją św. Małgorzaty Marii Alacoqe, której Jezus ukazał Serce płonące, otoczone cierniami oraz przekazał dwanaście obietnic dla czcicieli Najświętszego Serca Pana Jezusa:

W Milejczycach łaski dla modlących się pojawiają się od momentu, kiedy wizerunek Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza zawisł w bocznym ołtarzu drewnianego kościółka. Jak mówią przekazy pewna wdowa przyniosła i położyła pod obrazem chłopczyka, który nie mówił, ani nie chodził, odmówiła dwie modlitwy: Ojcze nasz i Zdrowaś Mario. Następnego dnia chłopiec wstał na własne nogi i poprosił o chleb. A potem miały miejsce kolejne cuda; uleczona nie gojąca się rana nogi, uleczony wzrok, ozdrowienia z ran na duszy i ciele, a nawet wskrzeszenia (w przypadkach stwierdzenia zgonu płodu i ciężkiego stanu matki dziecka, pęknięcia tętniaka mózgu, śmierci mózgu), dar potomstwa, nawrócenia i uwolnienia z nałogu - i tak dalej przez lata i wieki aż do dziś.
Rozwijający się kult spowodował, że 12.06.br. kościół św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Milejczycach został ustanowiony diecezjalnym Sanktuarium Najświętszego Serca Pana Jezusa Dobrego Pasterza. Warto odwiedzić to ciche miejsce, gdzie bije źródło łask dla tych, którzy zawierzą siebie i swoje życie Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.
Agata Krupińska
CHRZTY
Polecamy opiece Matki Bożej Tęskniącej ochrzczone dzieci, rodziców i chrzestnych
ŚLUBY
Nowożeńcom życzymy błogosławieństwa Bożego na nowej wspólnej drodze życia i opieki Matki Bożej
POGRZEBY
Dobry Jezu, a nasz Panie, daj im wieczne spoczywanie!
Z ŻYCIA PARAFII
Msza św. o godz. 12:00 sprawowana z licznym udziałem wiernych i całej asysty liturgicznej – tradycyjnie – do 4 ołtarzy przygotowanych przez mieszkańców: Bielawy, Okrzeszyna, Powsina i Kabat (według projektu i realizacji P. Jacka Fedorowicza) w asystencji Chóru parafialnego oraz Wilanowskiej Orkiestry Dętej.




W tym roku wakacje, to czas istotnych zmian personalnych w naszej powsińskiej parafii:

Ks. Markos Płoński – posługiwał w naszej Parafii od końca sierpnia 2023 pełniąc obowiązki wikariusza. Decyzją Metropolity Warszawskiego – ks. Adriana Galbasa SAC z dniem 25 sierpnia kończy posługę w naszym Sanktuarium i od 26 sierpnia AD 2026 rozpocznie pełnienie funkcji wikariusza w parafii Ofiarowania Pańskiego na Kabatach. Życzymy owocnej posługi w nowym miejscu.


Ks. Rafał Bogdański – dotychczasowy wikariusz parafii św. Stefana Króla Wyznawcy na Czerniakowie został skierowany z misją wikariusza do naszej wspólnoty parafialnej i rozpocznie swoje czynności duszpasterskie w dniu 26 sierpnia AD 2026. Nowemu Księdzu Wikariuszowi życzymy wszelkiej Bożej pomyślności i błogosławieństwa pod czułym wzrokiem i ramionami Matki Bożej Tęskniącej w parafii św. Elżbiety Węgierskiej w naszym Powsinie.
Siostra Natalia - Dotychczasowa zakrystianka naszej parafii została skierowana do parafii św. Szczepana w Warszawie, prowadzonej przez oo. Jezuitów. Swoje obowiązki obejmie tam od początku września br.
Siostra Ewelina - Dotychczas pracująca w parafii pw. Nawiedzenia NMP na Nowym Mieście w Warszawie została skierowana do posługi na stanowisku zakrystianki w naszej parafii od września br.
W imieniu Redakcji Wiadomości Powsińskich - ks. Markosowi i siostrze Natalii składamy serdeczne podziękowania za gorliwą pracę na rzecz powsińskiej parafii, życząc dalszego błogosławieństwa i opieki Matki Bożej Tęskniącej.








W programie duchowym tego dnia tradycyjne zaplanowano wspólną Koronkę do Bożego Miłosierdzia przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, nabożeństwo czerwcowe i różańcowe prowadzone przez Zespoły „Powsinianie” oraz „30+” oraz konferencję duchową, tym razem wygłoszoną przez Ks. Proboszcza Roberta Tomasika wraz z uroczystą Mszą św. wieczorną o godz. 18:00 pod przewodnictwem i ze słowem Ks. Prałata Tomasza Gilla, proboszcza zaprzyjaźnionej z nami Parafii Zmartwychwstania Pańskiego na Targówku Przemysłowym.


Po modlitwie licznie zgromadzeni wierni (pomimo ekstremalnych warunków pogodowych) mogli uczestniczyć we wspólnej zabawie przy budynku steraj plebanii, gdzie występom artystycznym różnych orkiestr i zespołów śpiewaczych towarzyszyła możliwość posilenia ciała przygotowanymi zawczasu zimnymi napojami i smakowitym przekąskami, łącznie z poszukiwanymi w tej temperaturze lodami. Wszyscy bawili się wyśmienicie.

A następny – IV już Dzień Jubileuszowy obchodzony wyjątkowo w dniu 23 sierpnia AD 2026 – będzie przebiegał POD PATRONATEM WSZYSTKICH GRUP I WSPÓLNOT PARAFIALNYCH w związku z kolejną, XXI edycją POWSIŃSKICH DOZYNEK. Już dziś zapraszamy!
|
INTENCJA PAPIESKA NA WAKACJE 2026 LIPIEC O szacunek dla ludzkiego życia
SIERPIEŃ O ewangelizację w miastach |
02 VII PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA
03 VII – PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA – Święto św. Tomasza, Apostoła
04 VII PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA
05 VII CZTERNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA – PIERWSZA NIEDZIELA MIESIĄCA – 135. Rocznica konsekracji naszego kościoła
06 VII PONIEDZIAŁEK – wspomnienie bł. Marii Teresy Ledóchowskiej, dziewicy
08 VII – wspomnienie św. Jana z Dukli, kapłana
11 VII SOBOTA – Święto św. Benedykta, opata i patrona Europy
12 VII PIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA
13 VII PONIEDZIAŁEK – wspomnienie św. pustelników Andrzeja Świerada i Benedykta
15 VII WTOREK – wspomnienie św. Bonawentury, biskupa i doktora Kościoła
16 VII ŚRODA – wspomnienie NMP z Góry Karmel
18 VII SOBOTA – wspomnienie św. Szymona z Lipnicy, kapłana
19 VII SZESNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA
20 VII – PONIEDZIAŁEK – wspomnienie bł. Czesława, kapłana
22 VII ŚRODA – Święto św. Marii Magdaleny
23 VII CZWARTEK – Święto św. Brygidy Szwedzkiej, zakonnicy i patronki Europy
24 VII PIĄTEK – wspomnienie św. Kingi, dziewicy
25 VII SOBOTA – Święto św. Jakuba Starszego, Apostoła
26 VII SIEDEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA
28 VII WTOREK – wspomnienie św. Szarbela Makhlufa, kapłana
29 VII ŚRODA – wspomnienie św. Marty, Marii i Łazarza
31 VII PIĄTEK – wspomnienie św. Ignacego z Loyoli, kapłana
SIERPIEŃ
01 VIII PIERWSZA SOBOTA MIESIĄCA – wspomnienie św. Alfonsa Marii Liguoriego, biskupa i doktora Kościoła
02 VIII OSIEMNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA – PIERWSZA NIEDZIELA MIESIĄCA
04 VIII WTOREK – wspomnienie św. Jana Marii Vianneya, kapłana
06 VIII PIERWSZY CZWARTEK MIESIĄCA – ŚWIĘTO PRZEMIENIENIA PAŃSKIEGO
07 VIII PIERWSZY PIĄTEK MIESIĄCA
08 VIII SOBOTA – wspomnienie św. Dominika, kapłana
09 VIII DZIEWIĘTNASTA NIEDZIELA ZWYKŁA
10 VIII PONIEDZIAŁEK – Święto św. Wawrzyńca, diakona i męczennika
11 VIII WTOREK – wspomnienie św. Klary, dziewicy
12 VIII ŚRODA – wspomnienie św. Joanny Franciszki de Chantal, zakonnicy
13 VIII CZWARTEK
14 VIII PIĄTEK – wspomnienie św. Maksymiliana Marii Kolbego, kapłana i męczennika
15 VIII SOBOTA – Uroczystość Wniebowzięcia NMP
16 VIII DWUDZIESTA NIEDZIELA ZWYKŁA
17 VIII PONIEDZIAŁEK – wspomnienie św. Jacka, kapłana
20 VIII CZWARTEK – wspomnienie św. Bernarda, opata i doktora Kościoła
21 VIII PIĄTEK – wspomnienie św. Piusa X, papieża
22 VIII SOBOTA – wspomnienie NMP Królowej
23 VIII DWUDZIESTA PIERWSZA NIEDZIELA ZWYKŁA – XXI PARAFIALNE DOŻYNKI POWSIŃSKIE
24 VIII PONIEDZIAŁEK – Święto św. Bartłomieja, Apostoła
26 VIII ŚRODA – Uroczystość NMP Częstochowskiej
27 VIII CZWARTEK – wspomnienie św. Moniki
28 VIII PIĄTEK – wspomnienie św. Augustyna z Hippony, biskupa i doktora Kościoła
29 VIII SOBOTA – wspomnienie Męczeństwa św. Jana Chrzciciela
30 VIII DWUDZIESTA DRUGA NIEDZIELA ZWYKŁA
Kalendarium przygotowali księża Lech Sitek i Markos Płoński z wykorzystaniem schematów przygotowanych przez ks. Jana Świstaka
UWAGA ZMIANA W GODZINACH FUNKCJONOWANIA KANCELARII PRZED POŁUDNIEM W ŚRODY I W PIĄTKI: 9.00 – 10.00 (!!!)



Msze Św. w naszej świątyni.
- w dni powszednie. 7.00 i 18.00
- w niedziele. 7.00 / 9.00 / 10.30 (z udziałem dzieci) / 12.00 (Suma) i 18.00
Spowiedź. w dni powszednie o godz. 6.45 oraz 17.30, a w niedziele pół godziny przed każdą Mszą świętą
Kancelaria czynna: w poniedziałki // wtorki // czwartki – w godz. 16.00 – 17.00
w środy – w godz. 9.00 – 10.00 oraz 16.00 – 17.00
w piątki – w godz. 9.00 – 10.00
Telefon. (0-22) 648 38 46
nr konta bankowego Parafii. 89 1240 2135 1111 0000 3870 8501
Parafialny Zespół Caritas. magazyn czynny w drugą i czwartą sobotę miesiąca 10.00-11.00 w Domu Parafialnym, ul. Przyczółkowa 56,
nr konta bankowego. 93 1240 2135 1111 0010 0924 9010
e-mail: [email protected]
e-mail Wiadomości Powsińskich: [email protected]
http: parafia-powsin.pl
TELEFON KS. DYŻURNEGO (tzw. niebieska linia) - 785 593 335
Bóg zapłać za ofiary na pokrycie kosztów druku gazetki!
„Redakcja WP działa pod opieką ks. Roberta Tomasika i ks. Lecha Sitka. Sprawy dotyczące parafii Powsin opracowuje ks. Proboszcz. Redaktor Naczelny: Agata Krupińska. Redaktor honorowy i twórca formatu Wiadomości Powsińskich: † ks. Jan Świstak. Redakcja: Maria Zadrużna, Teresa Gałczyńska, Aleksandra Kupisz-Dynowska, Krzysztof Kanabus. Nakład. 200 egz.